Wisła ma za sobą turniej w Świeciu, który był ostatnim sprawdzianem przed nowym sezonem. Nasz zespół rozegrał tam dwa spotkania. Najpierw przegrał 0:3 z Pałacem Bydgoszcz, a potem pokonał po zaciętym i długim starciu Jokera Mekro Energoremont Świecie 3:2. Teraz czas na zmagania w Pucharze Polski w Świdnicy.
– Na pewno podobała mi się walka i zaangażowanie, jakie prezentowaliśmy w tym turnieju, zwłaszcza w sobotnim spotkaniu przeciwko Jokerowi. Nie będę ukrywał, że gra nie wygląda jeszcze tak, jakbyśmy sobie życzyli. Pomimo tego, udało nam się wygrać z trudnym rywalem, jakim bez wątpienia jest drużyna ze Świecia. To na pewno zbuduje nas na przyszłość – mówi trener warszawskiej drużyny Dominik Stanisławczyk.
– Myślę, że jednym z powodów naszej gorszej postawy były lekkie problemy zdrowotne. Nie mogąc w pełnym wymiarze skorzystać z niektórych zawodniczek, trudniej było nam utrzymać odpowiedni poziom gry przez cały turniej. Na szczęście te wszystkie problemy nie są poważne, w związku z tym na przyszłotygodniowy turniej w Świdnicy wszystkie dziewczyny powinny być gotowe do gry. Jestem przekonany, że z meczu na mecz nasza dyspozycja będzie tylko lepsza.
Wisła we wspomnianej dolnośląskiej Świdnicy w grupie A powalczy z miejscową Polonią, z AZS AWF Warszawa oraz Eneą Energetykiem Poznań.
– W nadchodzącym tygodniu będziemy analizować mecze rywali i ustalać taktykę gry. Z żadną z drużyn Wisła nie miała okazji rywalizować w poprzednim sezonie, wszystko zatem jest niewiadomą.
– Pamiętajmy, że tylko jedna drużyna wywalczy awans do kolejnej rundy, która rozegrana będzie w styczniu a rywalem będzie zespół z Ligi Siatkówki Kobiet. Nie ma więc miejsca na potknięcie. Nie mam absolutnie obaw i złych myśli przed tym turniejem, bo wiem , że praca którą wykonaliśmy w okresie przygotowawczym przyniesie rezultaty i to Wisła wywalczy promocję do następnej fazy rywalizacji – zakończył Stanisławczyk.


